Moje babcie, babunie…

Miałam 3. Helę, Jadzię i Marysię. Marysia była moją nianią, ale właściwie babunią. Jadzia i Helena szyły. Nie mam z nimi zbyt wiele wspomnień, bo rzadko się widywałyśmy, ale te wspomnienia, które zapisały się we mnie najmocniej związane są z krawiectwem. Pamiętam jak mając 5 lat pod czujnym okiem babci Heleny szyłyśmy z moją przyjaciółką Moniką zabawki (ja żabę dla Moniki,  a Monika dla mnie misia). Pamiętam jak babcia Helenka dziergała tacie sweter na drutach. Uwielbiałam jej energię:)

Czułam się koszmarnie szczęśliwa kiedy babcia Jadzia przywiozła mi kiedyś własnoręcznie zrobione ubranka dla barbie. Były to dla mnie skarby:) Uwielbiam odkrywać ślady Babci w ubraniach, które szyła dla mojej mamy, w niektórych z nich sama jeszcze chodzę. Po Jadzi mam też ważący kilkanaście kilo talizman: łucznika kl86;)

Guziki nauczyła mnie przyszywać Marysia. Pamiętam do teraz jak to robiła. Mam szczęście, że miałam blisko siebie takie wspaniałe kobiety i jeszcze większe że były moimi babciami.